Informacje z lasu

9lut/10Off

Spływy tratwami

Spływy tratwami kojarzyły mi się do tego czasu z jakąś dziwną rozrywką dla specyficznych ludzi, kamizelkami takimi,jakie są na łódkach i tak dalej. W rzeczywistości okazało się, że tratwy to jednak co innego...
Po pierwsze - one odbywają się na spokojnych, ospałych potokach, którym daleko do żywych, górskich strumieni.
Po drugie - na nie nie trzeba wchodzić w kamizelkach chyba, że ktoś absolutnie nie umie pływać.
Na tratwach trwa wieczna balanga. Co jakiś czas napotyka się nowe i łączy sukcesywnie w jedną dużą, po czym następuje integracja, picie lekkiego piwka, pieczenie (!) ryb i śpiewy. Wczesną nocą dobija się do jakiegoś wybranego miejsca i rozbija noclegownie, gdzie impreza toczy się w najlepsze.
Po tygodniu takiego spływu miałam kompletnie dość. Kac męczył mnie od kilku dni, brakowało mi sił na balety a od pijackich przyśpiewek rozbolała mnie głowa. Przy kolejnym postoju po prostu zebrałam się, uprzejmie podziękowałam i wróciłam do Tarnobrzegu. Przez dobrych parę dni miałam dom tylko dla siebie, jaccuzi z bąbelkami i TV :)

Brak podobnych artykułów.